Rzym, czyli jak nie utonąć w morzu turystów

Przewodniki 15.09.2017

W zeszłym roku Mastercad wydało Global Destination Cities Index w którym przedstawiło ranking 132 najczęściej odwiedzanych miejsc na świecie. Rzym z liczbą 7.12 milionów turystów rocznie plasuje się na 16 miejscu w rankingu, a w pierwszej dwudziestce towarzyszą mu miasta takie jak Osaka, Taipei czy Shanghai. Popularność Wiecznego Miasta nie zdziwi nikogo, w końcu jest ono kolebką i sercem kultury europejskiej. Jak więc odnaleźć chwilę spokoju i przestrzeni w tym pięknym lecz zatłoczonym miejscu? Jest na to kilka sposobów.

Rzym odwiedziłam kilka razy i z każdą kolejną wizytą znajdowałam tu nowe zakamarki, w które nie chadzają parasolkowe wycieczki, pielgrzymi w gumowych crocsach i amatorzy-paparazzi, bezmyślnie strzelający migawką dookoła głowy. Moim zadaniem podczas podróży do europejskich stolic jest unikanie innych turystów, a już najbardziej tych, którzy chcą mnie zdeptać i niechcąco walnąć selfie stickiem w twarz.

Szukając cienia

Ilość wycieczek oznaczona kolorowymi czapkami, kamizelkami, kijkami z flagą jest w Rzymie przytłaczająca, dlatego sporządziłam listę kilku miejsc, które pozwolą odpocząć umęczonym staniem w kolejce fanatykom sakralnych budowli, dobrze nakarmią poszukiwaczy włoskich smaków i zadowolą tych, którzy z podróży lubią przywieźć niebanalne drobiazgi albo odrobinę regionalnych rarytasów.

Jest to subiektywny mini przewodnik dla tych, którzy zdążyli już odhaczyć najważniejsze miejsca z przewodników i szukają chwili wytchnienia w rozpalonej słońcem stolicy Włoch. Przy odwiedzaniu miejsc w Rzymie, które potencjalnie mogą paść ofiarą zorganizowanych wycieczek (takich jak Ogród Botaniczny) należy pamiętać o wyborze porannych godzin. Rzym wiosną i latem rozpala słońcem termometry od samego rana dlatego nie musimy się bać, że pogoda nie będzie sprzyjać. Nie łudźcie się, że Rzymskie poranki będą chłodne, załóżcie wygodne buty, weźcie butelkę z wodą  i starajcie się omijać turystyczne obszary, a znajdziecie miejsca ciche, okryte cieniem padającym z wąskich kamienic i wypijecie w spokoju chłodne wino w otoczeniu pięknej roślinności, której we Włoszech nie brakuje.

Most na Isola Tiberina • Gelateria Giolitti – jedna z najstarszych lodziarni w Rzymie

Isola Tiberina

Dobre miejsce na zachód słońca i wieczorny miejski piknik z butelką wina. Isola Tiberina to najmniejsza na świecie zamieszkana wyspa, na której znajduje się kościół i szpital oraz wysoko oceniana przez znane przewodniki restauracja Sora Lella. Nie dla restauracji tu przychodzę, a dla pastelowego w kolorze Tybru, który wije się spokojnie nieopodal zabytków Wiecznego Miasta.

Via del Governo Vecchio

Wąska i pokrętna uliczka niedaleko Piazza Navona przyciągnęła mnie swoimi butikami vintage. Jest to mocno zminiatyruzowana wersja paryskiej dzielnicy Le Marais, na której ilość modnych zakamarków nie ma końca. Na Via del Governo Vecchio też znajdziemy kilka godnych uwagi sklepów z modą vintage w których można znaleźć unikatowe perełki – od okularów przez skórzane buty i torby kończąc na szykownych płaszczach.

Ogrody Borghese

Ulubiony zielony zakątek Rzymu i drugi co do wielkości (80 ha) park w mieście. Ogród to prawdziwy raj dla  tych którzy szukają cienia i spokoju w otoczeniu natury.  Jest tu na tyle dużo przestrzeni, że każdy znajdzie swój kawałek trawy idealny na piknik w ciągu dnia. Rozległe ogrody kryją wiele atrakcji, a do tych które szczerze polecam należy pływanie  łodzią w Giardino del Lago – urokliwym jeziorku nad którym wznosi się świątynia na małej wyspie. Dla tych, którzy nastawieni są na kontakt ze sztuką oczywista będzie wizyta w Galleria Borghese. Nie zapomnijcie jednak zawczasu zarezerwować biletów – pula na poszczególny dzień jest ograniczona.

Świątynia Tempio di Esculapio przy Giardino del Lago w ogrodach Borghese • Dzielnica Trastevere

Orto Botanico di Roma

Rozległy ogród botaniczny znajdujący się niedaleko centrum dzielnicy Trastevere (Zatybrza) to idealne miejsce na poranny spacer. Z reguły nie ma tu wielu turystów, ale zdarzają się zorganizowane wycieczki.  Na terenie ogrodu znajduje się m.in jedna z najbogatszych kolekcja bambusów oraz reprezentatywna szklarnia z 1877 roku. Podczas spaceru warto podnieść wzrok nieco wyżej na wysokie palmy i poszukać papug. Wstęp 8 euro.

Dzielnica Trastevere

Zatybrze to jedna z dwudziestu dwóch rioni Rzymu uznawana za najstarszą. Niegdyś zamieszkiwana przez najuboższych, dziś przyciąga swoim czarem i restauracjami turystów. Trastevere to dobra dzielnica dla tych, którzy lubią zwiedzać miasto piechotą. Jest tu stosunkowo blisko do większych zabytków (Panteon, Watykan, Koloseum) a pomimo sporej ilości zwiedzających rejon kusi, aby zostać dłużej, pospacerować  po wąskich uliczkach i napić się wina na Piazza Santa Maria. Wieczorami całe Zatybrze budzi się do życia, a pośród tak dużej ilości barów i restauracji na małej przestrzeni można się pogubić. Osobiście polecam wziąć pizzę na wynos w La Boccacci, kupić wino i dobry ser w znakomitym Antica Caciara i usiąść na schodach na placu Trillusa by obserwować turystów albo posłuchać lokalnych muzyków.

Ogród Botaniczny w dzielnicy Trastevere

Antica Caciara

Wspomniany wcześniej sklep Antica Caciara wyczujemy z kilku metrów, ponieważ na wielkich, drewnianych drzwiach wejściowych rozwieszone są… szynki i małe kiełbaski. Antica Caciara to sklep z tradycją i długą historią, czego dowodem są liczne zdjęcia i wycinki artykułów wiszące na ścianach. Właścicielem oraz głównym sprzedawcą jest Roberto Polica, który pracuje tu od pięćdziesięciu lat. Sklep to rodzinny biznes założony przez dziadka Roberta w 1900 roku, którego głównym celem była sprzedaż sera. Wewnątrz jego zapach mocno dominuje i jest to oczywiste dlaczego. Na środku podłogi znajduje się wieża dużych, czarnych kół pecorino romano. Sama nazwa sklepu znaczy dosłownie „stare miejsce, które sprzedaje ser”.  Oprócz sporej ilości rodzajów włoskiego specjału znajdziemy tu spory wybór win, szynek i makaronów. Po wyjściu ze sklepu nie oddalajmy się zbyt daleko – zaraz za rogiem znajduje się dobra włoska restauracja Buff, Pizzeria Ficini oraz klubokawiarnia Baylon Cafe.

Roberto Polica wraz z synem obsługują klientów

Lela & Dom

Dwa niezależne od siebie sklepy Lela i Dom stanowią świetną alternatywnę dla przaśnych souvenirów „made in China”. Lela znajduje się niedaleko Ponte Sisto i jest skromnych rozmiarów sklepikiem z dużą ilością emaliowanych kubków, talerzyków, naturalnych gąbek, pięknych doniczek i tekstyliów kuchennych. Dom to z kolei nieco większy sklep z wnętrzarskimi gadżetami, który polecam ze względu na szeroki wybór.

www.lelacasa.com | www.domrome.com

Gdzie nie iść, co wybrać

Na koniec garść moich obserwacji przereklamowanych miejsc.  Zamiast wybierać się na okrzyknięty sławą targ Campo di Fiori wybierzcie Mercado Testaccio. Za każdym razem gdy miałam okazję przechodzić niedaleko modnego targu, byłam zawiedziona widokiem hinduskich sprzedawców przekrzykujących się w ofertach „dwie oliwy za 4 euro, cztery paczki makaronów za 5 euro”. Ilość plastikowych opakowań oraz handlarzy mówiących w każdym języku nieco mnie odpycha, więc jeżeli i ty nie dajesz się nabrać na to, że ktoś mówi „dzień dobry” w Twoim języku – omiń tą osławioną w przewodnikach atrakcję. Idź spokojnym krokiem w kierunku dzielnicy Testaccio, a znajdziesz tam ciekawy budynek z labiryntem małych boksów i uprzejmymi włoskimi sprzedawcami. Z kolei targ przy Porta Portese zaliczam jako jeden z największych porażek jakie przeżyłam podczas pobytu w Rzymie. Rzekomo pchli targ z lokalnymi sprzedawcami to nic innego jak przypominający chińską halę targową sznur rozstawionych jeden za drugim stoisk z największą tandetą jaką mógł wyproduktować człowiek. Omijać szerokim łukiem!