Wyspy Owcze – północ na północy – Vidareidi i Gjogv

W drodze 25.08.2016

Północne pustkowia

Viðareiði jest najbardziej wysuniętą na północ miejscowością na Wyspach Owczych. Dotrzeć tam można bezpośrednim połączeniem autobusowym z Klaksvik. Większość ludzi wybiera się w te rejony ze względu na wysokie góry otaczające osadę. Villingardalsfjall to drugi najwyższy szczyt na Wyspach i nie należy do najłatwiejszych, polecany jest głównie zawodowcom i turystom pod opieką przewodnika. Nie musieliśmy martwić się wysokogórską wyprawą bo mgła była tak gęsta, że nie było widać połowy wzniesień. Muszę przyznać, że pogoda miała wpływ na to jak odebrałam Viðareiði. Opuszczone domy, podwórka z porzuconymi przy drodze dziecięcymi rowerami pokrytymi rdzą, plastikowe zabawki, ciężkie firany w oknach. I ani jednego człowieka. Schronieniem przed deszczem okazała się jedyna restauracja w osadzie. Wnętrze nie należało do najpiękniejszych, za to wyrazisty smak bisque z homara zapamiętam na długo.

Miastem, które na pewno trzeba odwiedzić będąc na północy jest Gjógv. Gdyby nie pomyłka w sprawdzaniu rozkładów jazdy to zapewne nie trafilibyśmy tam. Czekając na autobus do Tjørnuvík (który jak się okazało miał być za niecałe pięć godzin…pięć godzin pośrodku niczego w Oyrarbakki) zostaliśmy zaczepieni przez kierowcę, który namówił nas na podróż do Gjógv.

Miniaturowa miejscowość zamieszkana przez jedynie 30 osób okazała się najpiękniejszym miejscem jakie odwiedziliśmy. Pędząc krętymi drogami, trąbiąc na owce wylegujące się na drodze, przejeżdżając przez Eiði, trafiliśmy do urokliwej doliny udekorowanej kolorowymi dachami.