Wyspy Owcze – Zielone szlaki, zielone miasta – Klaksvik

W drodze 22.08.2016

Na wyspie Vagar, niecałe dziesięć minut jazdy autem od lotniska znajduje się największe na Wyspach Owczych jezioro Sørvágsvatn. Zatrzymując się w miejscowości Miðvágur mieliśmy kilka kroków na pierwszy na naszej liście szlak Miðvágur – Bøsdalafossur. Przy poruszaniu się po wyspach pieszo przydatny będzie przewodnik.

Gdy wybieracie się na Wyspy Owcze nie musicie targać ze sobą szczegółowych map. W każdym punkcie informacyjnym dostaniecie broszury i katalogi. Dla tych, którzy zdecydowali się wypożyczyć auto dodatkowo instruktaż – jak poruszać się po drogach i dlaczego trzeba uważać na owce. Owiec na wyspach jest dwa razy więcej niż mieszkańców i chętnie wszędzie wchodzą. Czasem trąbienie pomaga, a czasem trzeba poczekać. Czekanie dotyczy też autobusów, ale z założenia na Wyspach nikomu się nie śpieszy.

Autobusem przez Wyspy Owcze

Jeżeli jako transport wybierzecie autobusy musicie liczyć się z tym, że niektóre jeżdżą bardzo rzadko. A niektóre wcale. Chcecie udać się o konkretnej godzinie np. do miasteczka Tjørnuvík? Zadzwońcie pod podany na rozkładzie numer i umówcie się z kierowcą o której godzinie ma na was czekać. Biorąc pod uwagę małą ilość mieszkańców oraz to, że prawie każdy posiada swój samochód – autobusy schodzą na drugi plan. Jest to jednak o wiele tańszy środek transportu (chociaż 400 zł za tygodniową kartę na autobusy i promy to nie tak mało) niż wypożyczenie auta. Głównym miejscem przesiadkowym między południowymi a północnymi wyspami jest Oyrarbakki. Jeżeli macie około tygodnia na zwiedzanie, wcześniej zaplanujcie swoje wycieczki opierając się o rozkłady. Znajdźcie optymalne połączenia czasowe i dobrze czytajcie legendę (x,7,6 etc.).

Na szlakach, które przeszliśmy spotkaliśmy może pięciu turystów. Cudowne uczucie. Bez przepychania, bez czekania, bez hałasu. Cisza, spokój i mgła. Każdy napotkany Farerczyk obowiązkowo musiał dowiedzieć się skąd przyjechaliśmy i dlaczego wybraliśmy Wyspy Owcze. I nie ważne gdzie się stało wystarczyło odpowiedzieć „Rozejrzyj się dookoła! Takie miejsca trzeba odwiedzać”. Od kilku lat coraz bardziej pasjonują mnie miejsca, gdzie mieszkańców jest tak mało, że w ogóle zapomina się o ich istnieniu. Miasta widmo. Znikoma ilość turystów. Bardzo cieszę się, że jako jedna z nielicznych trafiłam w te miejsca, które jeszcze nie są popularne. Podejrzewam, że za jakiś czas ludzie będą znacznie częściej wybierać ten kierunek. Wyspy Owcze są na to przygotowane – piękne przewodniki, eleganckie hotele, dobrze oznakowane trasy. Jedyne co może odstraszać, to jak się domyślacie, ceny. Ci mniej wybredni doskonale poradzą sobie zabierając ze sobą przenośne kuchenki, kilka opakowań suchego pieczywa i tym podobne przysmaki. Oraz namiot.

Z południowego Miðvágur ruszyliśmy do drugiego największego miasta na Wyspach – Klaksvik. Największego, choć liczącego zaledwie cztery tysiące mieszkańców. Jazda autobusem z Miðvágur trwała ponad godzinę, a czas umilały piękne widoki. Nie wiedziałam, że w jednym miejscu może być tyle odcieni zielonego. I owiec.

Klaksvik znane głównie jako miasto portowe na pierwszy rzut oka zdawało się być pozbawione życia. Jak się okazało po kilku dniach nie do końca tak było, ulice i centrum zostały zamienione w… miasteczko festiwalowe. Trafiliśmy w sam środek festiwalowego szału na Wyspach Owczych.

Spacerując po centrum zauważyłam, że przy prawie każdym domu stoją trampoliny dla dzieci. Nie wiem, czy to chwilowy trend wśród Farerczyków, czy wyprzedaż w markecie, ale widok pustych trampolin otoczonych siatką, przygniecionych baniakami z wodą i kamieniami był porównywalny z widokiem naszego namiotu. Wiatr był tak silny, że trzeba było go obłożyć wszystkimi ciężkimi przedmiotami dostępnymi w zasięgu ręki. Pomimo ponurej atmosfery panującej na północy, polecam podróżującym potraktować Klaksvik jako bazę wypadową do zwiedzania pobliskich wysp. Informacja turystyczna, znajdująca się zaraz obok stacji autobusowej, stanowi jedno z niewielu miejsc, gdzie możemy skorzystać z Internetu. Informacja otwarta jest między 9 a 17, a zaraz za nią znajdziecie przytulną kawiarnię Fríða, w której latem zjedzie pyszny rabarbarowy placek.